Wymiary: wys. 185 cm (z podstawą 197 cm)
Sygnowanie: sygn. u dołu: M
Proweniencja
Warszawa, kolekcja prywatna. Własność artystki.
Jednymi z najbardziej intrygujących i naładowanych znaczeniami dzieł Moniki Osieckiej są zdecydowanie rzeźby z cyklu „Wrzeciono”. Autorka zarówno w sztuce, jak i w życiu posługuje się językiem poezji, redefiniując obecność oraz siłę kobiet w przestrzeni.
Motyw wrzeciona towarzyszy rzeźbiarce już od lat 90. XX wieku. W mitologii wrzeciono było atrybutem bogiń losu, które przędły nić ludzkiej egzystencji. Dla Osieckiej to uniwersalny symbol kobiecej energii, która tworzy i daje życie. W ujęciu Osieckiej porządek ten zostaje jednak pozbawiony wyłącznie mitologicznego balastu na rzecz współczesnego dyskursu o relacjach. Przełamuje tradycyjny stereotyp, według którego to mężczyzna ma być jedynym „fundamentem” i opoką związku. Pokazuje, że związek to współpraca i współzależność, a to właśnie kobieca wewnętrzna siła i determinacja bardzo często spajają cały ten świat i są oparciem dla partnera.
Monika Osiecka otwarcie nazywa siebie „feministką z urodzenia”. Widzi ograniczenia i patriarchalne zależności, z jakimi kobiety wciąż muszą się mierzyć. Jej osobistym sposobem na walkę z tymi barierami jest sam akt tworzenia. Rzeźbienie w kamieniu to ciężka, wymagająca fizycznie praca. Używanie szlifierek czy dłut staje się dla niej przestrzenią pełnej emancypacji. Jak sama deklaruje: „Jeśli artystka chce coś zrobić dla siebie, dla swojej sztuki, musi to robić z pełnym zaangażowaniem – nikt nie zrobi tego za nią. Trzeba walczyć, nie poddawać się, nie odpuszczać i trzeba bardzo uważać na pomoc oferowaną przez mężczyzn, ponieważ każdy, kto bezinteresownie daje coś artystce, ma w tym swój własny interes – najprawdopodobniej chce ją kupić, uzależnić, kontrolować. Paradoksalnie tym, co najbardziej przyciąga tych ludzi, jest właśnie wolność artystki. Nie wolno zbaczać ze swojej drogi, z pomysłu na własną sztukę, lecz konsekwentnie go realizować. Warto słuchać siebie, iść za wewnętrznym kompasem, ufać sobie i się nie poddawać. Wiele osób chce cię po prostu wykorzystać, a potem zostawić na lodzie.” (Oświadczenie napisane przez Monikę Osiecką dla Secondary Archive, 2021).
We „Wrzecionie” materializuje się idea, w której kobieta nie jest jedynie stroną bierną czy podtrzymywaną. Szorstka, ostra powłoka kamiennego bloku uosabia tu to, co męskie, surowe i dominujące. Z tej chropowatej części autorka wydobywa kształt radykalnie odmienny. Pod wpływem jej działań część surowca staje się optycznie miękka i lekka. Ta zmysłowa gładkość nie oznacza jednak uległości. Wręcz przeciwnie – idealnie wyszlifowana powierzchnia to symbol triumfu kobiecości, która potrafi okiełznać i złagodzić męską szorstkość. Haptyczny sens tego dzieła w pełni ukazuje swoją głębię, gdy odniesiemy go do funkcji samego wrzeciona. Tak jak dawne prządki zamieniały splątaną wełnę w równą, mocną nić, tak Osiecka w swojej pracowni zamienia surowy, nieociosany kamień w harmonijne dzieło sztuki. To niezwykle sensualna dialektyka faktur, w której kobieta – niczym wrzeciono – wytrzymuje narzucony jej ciężar i wytwarza napięcie utrzymujące całą konstrukcję w pionie.





